Azbest - zabójczy spadek po PRL-u

eco dom | 31.08.2015 06:55

 

Pozostałości PRL-u to nie tylko architektoniczne maszkary w naszych miastach. Miniona epoka zostawiła nam coś zdecydowanie gorszego. Mowa o azbeście.
 

W latach 60. i 70. polskie miasta wypełniły blokowiska z wielkiej płyty. Wykorzystywanie azbestu do ich budowy było czymś oczywistym. Eternit, czyli płyty z azbestowo-cementowej mieszanki, były lekkie i odporne na warunki atmosferyczne. Z blokowisk płyty szybko trafiły na wieś, gdzie pokryły budynki gospodarcze i mieszkalne. Azbest pojawił się też na obiektach-symbolach polskich miast, jak na przykład na katowickim Spodku. Na szczęście dla mieszkańców miasta - zniknął z niego przed dwoma laty dzięki termomodernizacji.


Cichy zabójca


O szkodliwości azbestu przez lata nie mówiono. Dziś wiemy już o niej niemal wszystko, a mimo to nadal jest obecny w miejscach, z których dawno powinien zniknąć. Mówiąc bez cienia przesady: wdychane włókna azbestowe są prawdziwie zabójcze. Jeśli znajdują się w powietrzu, którym oddychamy, dostają się do płuc, by następnie w nich pozostać. Tam – drażniąc komórki – stają się przyczyną rozwoju chorób, wśród których wymienić wystarczy pylicę czy raka płuc.


Gdzie szukać pomocy?


To wszystko powinno spowodować, że azbest zostanie usunięty z miejsc, w których przebywa człowiek. Mowa choćby o budynkach na ogródkach działkowych, z których korzystamy podczas ciepłych dni. Niestety wielu właścicieli budynków woli nie zajmować się tą kwestią, jako problem podając pieniądze. Oczywiście, że zastąpienie eternitu innym poszyciem dachu niesie ze sobą koszty. Jednak tutaj z pomocą przychodzą Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dofinansowanie mogą zdobyć już nie tylko gminy, ale i prywatni właściciele budynków. Pozyskane środki mogą pokryć 3/4 kosztów usunięcia szkodliwego azbestu, jeśli zajmie się tym firma z odpowiednimi uprawnieniami.


Nie warto zwlekać


Jak widać – o usunięcie trujących materiałów jest dziś stosunkowo łatwo. Powinno zależeć na tym wszystkim, choć w głównej mierze – rządzącym naszymi miastami. Zgodnie z unijnym wymogiem, Polska pod groźbą kary ma jeszcze 18 lat, by pozbyć się azbestu. Nie warto jednak czekać do ostatniej chwili.