Elektroodpady w gospodarce obiegu zamkniętego

Anna Dulak

eco energia | 16.10.2017 11:59

Model społeczeństwa konsumpcyjnego prowadzi do ciągłego i niekontrolowanego wzrostu odpadów, szczególnie elektroodpadów. Dostrzegając potencjał, jaki dla polskiej gospodarki ma to wyzwanie, Instytut Innowacyjna Gospodarka i Koalicja rECOnomy zorganizowali debatę dotyczącą e-waste w ramach projektu „Systemowe rozwiązania gospodarki obiegu zamkniętego dla biznesu”.
 
Współpraca, komunikacja i partnerstwo to podstawa
W zamkniętym spotkaniu w siedzibie Pracodawców RP udział wzięło 20 przedstawicieli instytucji i organizacji związanych z kwestią elektroodpadów na różnym etapie ich przetwarzania. Spotkanie rozpoczął Robert Wawrzonek z firmy REMONDIS Electrorecycling  prezentacją nt. „Aktualny model rynku zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE) w kontekście GOZ”. W związku z nowelizacją wchodzącej w życie ustawy dotyczącej elektrośmieci, rok 2018 będzie kluczowy dla tego sektora. Zgodnie z planowanymi zmianami, odpowiedzialność za odpad spoczywa na wprowadzającym sprzęt, tj. sprzedawcach detalicznych i hurtowych. Ich obowiązki dotyczą także zorganizowania i sfinansowania zbierania sprzętu oraz uzyskania odpowiedniego poziomu odzysku i przygotowania elektrośmieci do ponownego użytku. W trakcie prezentacji firmy REMONDIS Electrorecycling podkreślono, że rynek elektroodpadów jest skomplikowany i wymaga trzech kluczowych elementów: współpracy, komunikacji i partnerstwa między jego wszystkimi interesariuszami.
 
© INGOS

Trudności i wyzwania
Robert Wawrzonek podjął refleksję nad tym, co może czekać nas w 2018 roku, kiedy wejdą w życie wszystkie wymagania z nowelizacji ustawy o ZSEE dotyczące podziału ZSEE na 6 grup technologicznych (powiązanie obowiązku z kosztem przetwarzania), standaryzacji procesów przetwarzania, audytów zakładów i przetwarzania oraz wzrostu poziomów zbierania o 25% (obowiązek po stronie wprowadzającego już funkcjonuje). Zmiany te - dotyczące wymagań, jakości i kontroli - mogą spowodować, że wzrosną koszty systemu, którymi ostatecznie obciążani są wprowadzający, a w konsekwencji - konsumenci.
 
 - Ostatnim bardzo ważnym elementem systemu z punktu widzenia gospodarki o obiegu zamkniętym jest użytkownik sprzętu. Jest on istotny, ponieważ to on de facto decyduje o tym, co się stanie z odpadem - czy sprzęt zostanie wyrzucony, oddany do serwisu, rozebrany, sprzedany na serwisie aukcyjnym. To są nawyki, które mają konsumenci, ale jeden bardzo zły nawyk, jeżeli chodzi o elektrośmieci, to np. oddawanie lodówek do skupu złomu z uwagi na wysoką cenę. Należy więc albo zmienić nawyki konsumentów, albo też dołożyć starań, aby punkt skupu złomu był zbierającym elektrośmieci, spełniał wszystkie wymogi  ustawowe dla takiego punktu i został włączony do systemu – mówił Robert Wawrzonek. Podkreślił również, że na chwilę obecną nie da się rozstrzygnąć tego, jak rynek będzie kształtował się po przedstawionych zmianach. Największe wyzwania związane są z ecodesignem, systemami zbierania i innowacyjnymi usługami, edukacją i zmianą nawyków, re-use/ re-pair oraz wartością dodaną.
 
Gminy i przedsiębiorcy wobec odpadów
Z kolei Jakub Tyczkowski z Rekopolu podniósł problem zbierania większej ilości odpadów. Zwrócił uwagę, że z jednej strony „zebrać więcej” oznacza, iż trzeba ponieść większe koszty. W swoim wystąpieniu rozstrzygał kwestię mechanizmu określania kosztów, jakie musi ponieść przedsiębiorca wprowadzający sprzęt na rynek polski – czy już istnieje, czy raczej jest szacowany dzisiaj?
 
- Wydaje się, że będziemy musieli ten koszt precyzyjnie szacować, ponieważ przedsiębiorca wprowadzający sprzęt będzie miał pokryć pewne koszty. Istotne jest więc, czy zostawimy to wolnemu rynkowi, czy wiedząc, że będziemy musieli zebrać więcej, będziemy próbowali zapisać w prawie mechanizmy, jaki koszt taki przedsiębiorca powinien ponieść – mówił.
 
Przy okazji jego wystąpienia zwrócono uwagę na rolę gmin w systemie. Uczestnicy debaty zgodzili się, że na rynku powinny funkcjonować ekonomiczne benefity, zachęcające do oddawania odpadów.
 
© Fotolia
 
Koszty
Kolejną poruszoną kwestią był Koszt Gospodarowania Odpadami, czyli tzw. opłata KGO, która nadal działa na rynku, ale na różnych warunkach dla różnych podmiotów. Dla różnych sektorów opłata ta ma odmienne znaczenie, np. jest kluczowa dla sprzętu AGD ze względu na wagę (przynosi duże oszczędności), ale już nie jest istotna dla branży IT lub producentów aparatów fotograficznych (z uwagi na mniejszą wagę sprzętu). Jak podkreślono, KGO powinien działać na tych samych warunkach, gdyż pełni funkcję edukacyjną i informującą.
 
Odpady, które nie są odpadami
W trakcie spotkania omówiono przykład produktów przeznaczonych do ponownego użycia, tzw. re-use. Produkty te obecnie nie trafiają do systemu, gdyż nie są zakwalifikowane jako odpad. Dotyczy to m.in. dekoderów, które użytkowane są na czas określony w umowie. Kiedy kończy się umowa, urządzenie jest zwracane operatorowi. Jednak – formalnie rzecz biorąc – nie jest to odpad. Według przepisów staje się nim dopiero po nadaniu mu takiego statusu przez operatora. Uchwycenie takich przypadków w systemie stanowi dla regulatora nie lada wyzwanie. Funkcjonują już na rynku zachęty ze strony producenta i różne modele np.: zniżka przy zakupie nowego produktu, jeżeli oddaje się stary. Rynek ten ciągle się rozwija, coraz bardziej popularny staje się np. leasing. Uczestnicy debaty zgodzili się jednak, że re-new nie wpływa na poziom zbierania elektroodpadów, ponieważ produkty te nie są zaliczone jako odpad, ale - z drugiej strony – nie wpływa też na masę wprowadzaną, gdyż produkty odnowione nie są zaliczane do masy sprzętu wprowadzonego na rynek. Paradoksem jest, że takie działania są korzystne z punktu widzenia GOZ, gdzie ważne jest przedłużenie życia produktów, natomiast nie opłacają się z punktu widzenia ustawy, gdyż pomniejsza się poziom zbieranych odpadów. Do kwestii finansowania powrócił Robert Wawrzonek z firmy REMONDIS, podkreślając, że system elektroodpadów musi być wspierany i w pełni finansowany przez producentów, którzy jasno muszą opowiedzieć się za preferowanym modelem biznesowym i być świadomi, że GOZ oznacza dłuższy czas życia, a więc mniejszy przychód ze sprzedaży nowych urządzeń.
 
Rynek elektroodpadów wymaga jasnego określenia odpowiedzialności  każdego uczestnika procesu. Ważne jest, aby wprowadzający produkty po ich naprawie lub ponownym użyciu nie zawiódł zaufania odbiorcy i nie naraził go na zbędne ryzyko. Dlatego systemowe wdrożenie nowych modeli biznesowych wymaga pełnej zgody zainteresowanych w całym łańcuchu życia produktu co do zakresu odpowiedzialności za jego jakość. Jest to możliwe przy założeniu pełnej transparentności tego systemu – podkreśliła Edyta Urbaniak-Konik z firmy Suez Polska.
 
Odpady na świecie
Przyglądając się globalnym trendom, Profesor Bolesław Rok zaznaczył, jak ważne dla rynku jest wprowadzenie nowych modeli biznesowych. Najistotniejszym ze wspomnianych przez niego był model Product as a Service (PaaS). Modele te opierają się na wykorzystywaniu produktu jako usługi, czyli wypożyczania go na określony czas. Sprawdzają się szczególnie w systemie Business-to-Business. Bardzo często opierają się na technologii Internetu Rzeczy (IoT), która umożliwia monitorowanie urządzeń. IoT będzie miało znaczący wpływ na rynek elektroodpadów w niedalekiej przyszłości.
 
Nie zabrakło także dyskusji o ważnych i trudnych elementach systemu,  takich jak ochrona środowiska. Rynek elektroodpadów to nie tylko wskaźniki i wykorzystanie nowych technologii, ale także wpływ na otoczenie oraz bezpieczeństwo. Choć te kwestie są trudniejsze do zidentyfikowania, to zgodzono się, że powinny być bardzo wnikliwie brane pod uwagę.