Jajka z klatek znikną. Tani chwyt Lidla? Nasza sonda [VIDEO]

Anna Dulak

eco firma | 26.01.2017 09:17

Właściciel jednej z najbardziej znanych sieci dyskontów w Polsce zdecydował się na całkowite wycofanie ze sprzedaży jajek z chowu klatkowego. Dotyczy to również produktów, które w składzie zawierają tzw. „trójki”. Cały proces ma zakończyć się do 2025 roku.
 
© Grafvision - Fotolia.com
 
Jesteśmy świadomi, że praca w zakresie zrównoważonego rozwoju jest procesem długofalowym, co obliguje nas do ciągłej pracy w tych obszarach, dlatego też podjęliśmy decyzję o wycofaniu ze sprzedaży jajek klatkowych do roku 2025. Warto podkreślić, że aktualnie w ofercie mamy jaja z wolnego chowu i ekologiczne jaja Bio. Czujemy się odpowiedzialni za otoczenie, w którym funkcjonujemy, dlatego też m. in. dokładamy starań, aby wiele z naszych produktów wyróżnionych zostało certyfikatami świadczącymi o wysokich standardach społecznych oraz ochronie środowiska naturalnego – takimi jak: EU ORGANIC BIO LOGO, Alliance, UTZ oraz MSC – czytamy w komentarzu Biura Prasowego Lidla.
 
Wątpliwy przełom?
Decyzja wydaje się być prawdziwą rewolucją w świecie sklepowych ofert i oczekiwań obrońców praw zwierząt. Jajka od kur z chowu klatkowego budzą dziś bowiem najwięcej kontrowersji, a wśród konsumentów są powodem obaw i wątpliwości. Czy słusznie? Jak twierdzi prof. Tadeusz Trziszka z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu: - Skład chemiczny jaja niewiele się różni, bez względu na to, czy to "zerówka" z ekochowu, "jedynka" z wolnego wybiegu, "dwójka" ze ściółkowego czy "trójka" z klatkowego. Wiejskie kury mają co prawda lepszy dostęp do związków mineralnych, ale przy okazji do bakterii, wirusów i toksyn.
 
Skoro wartości odżywcze nie grają tu pierwszej roli, pozostaje pytanie, czy sprawa nie ma charakteru czysto wizerunkowego. Wątpliwości może budzić zwłaszcza tak długi okres wprowadzania zmian. 9 lat na wycofanie jajek to zaskakująco odległy termin. Cały proces ma potrwać aż do 2025 roku, tymczasem sieć już teraz ogłasza swoją decyzję. Jak tłumaczy Aleksandra Robaszkiewicz z Biura Prasowego Lidla, jest to spowodowane uwarunkowaniami polskiego rynku. – 85 procent jaj, które są sprzedawane w Polsce, to jajka z chowu klatkowego. Ten udział jest tak wysoki, ponieważ jaja klatkowe są tanie, a większość konsumentów poszukuje produktów w bardzo niskich cenach. Przejście we wszystkich produktach i grupach asortymentowych na ten surowiec od polskich dostawców zapewne będzie procesem długofalowym. Trochę potrwa, zanim wszyscy producenci przestawią się na bardziej ekologiczne metody, a my będziemy w stanie wprowadzić ten lepszy standard.

- Marka Lidl już jest taką marką, która stara się kreować na bardzo nowoczesną, również proekologiczną. Wiele ich działań wskazuje na to, że chcieliby być marką szeroko dostępną, ale ukierunkowaną na takie działania, które mają walor edukacyjny. Myślę, że to dobra decyzja, aczkolwiek do 2025 r. jest jeszcze 9 lat, więc wydaje mi się, że to udany zabieg marketingowy, chociaż nie należy tego rozumieć zupełnie negatywnie. Mimo że to jest tyle lat, to należy pamiętać, że chodzi tu o zmiany w świadomości, a na to potrzeba często wielu pokoleń, więc może się okazać, że to wcale nie jest tak dużo czasu, jak nam się wydaje. Być może, że w międzyczasie do ludzi coś dotrze – komentuje dr hab. Małgorzata Suchacka z Uniwersytetu Śląskiego. – Nie zrobią tego z roku na rok, bo to byłoby zbyt drastyczne dla nich samych i dla klientów też. Klienci muszą się przyzwyczaić do świadomości, że jajka z chowu klatkowego to jednak nie jest dobry pomysł. A to wymaga czasu. Edukacja potrzebna jest na każdym kroku i w każdej właściwie sferze, a zwłaszcza w takiej sferze, jak gospodarka – dodaje.
 
 
Co dalej?
„Trójki” to obecnie najbardziej popularne i najtańsze jajka w ofercie. Jeśli Lidl wycofa je ze sprzedaży, na półkach zostaną jajka ściółkowe, z chowu ekologicznego i z wolnego wybiegu, które są nawet kilkakrotnie droższe od klatkowych. Czy zatem decyzja znanej sieci nie jest tylko próbą wzbogacenia się pod przykrywką działań na rzecz ekologii?

- Zawsze jest wąska granica między tym, co moralne, a tym, co opłacalne. To kwestia społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw. Zawsze znajdą się tacy, co powiedzą, że to tylko marketing, że ludzi chcą nabrać. Oczywiście może tak być, ale do pewnego stopnia – dopóki to nie wypłynie. Jak to wyjdzie na jaw, to zniszczą sobie wszystko i w tym momencie wszystkie zabiegi pójdą na nic. Takie działania, które miałyby jakieś fałszywe dno czy podtekst, nie będą im się opłacać – twierdzi Małgorzata Suchacka.
 
Pomysł Lidla może wywołać efekt odwrotny do zamierzonego – niewykluczone, że klienci przejdą do konkurencji, która nadal będzie sprzedawać „zwykłe” jajka. Z tego powodu cała inicjatywa może nawet nie być opłacalna.

- Na pewno część klientów tak zrobi, natomiast myślę, że znaczna część klientów zacznie też sobie uświadamiać, jakie to ma znaczenie i nie tylko zostaną, ale też być może marka zyska nowych klientów. W wielu sieciach supermarketów można dostrzec pewien trend - w każdym z nich, czy to w Tesco, czy w Lidlu, czy w jeszcze innym sklepie – jest kilka takich półek, gdzie można dostać ekskluzywne produkty. Na razie są to tylko półki, ale wydaje mi się, że ten trend będzie się rozszerzał do tego stopnia, że powstaną całe supermarkety – małe na razie, ale jednak ekskluzywne, które sprzedają tą wyjątkową żywność. Myślę, że nabierze to takiego waloru ekskluzywnego, ale ludzie lubią to, co jest ekskluzywne i elitarne i nawet są w stanie za to więcej zapłacić – mówi Małgorzata Suchacka.
 
- Liczymy na to i wierzymy w to, że nasze długofalowe konsekwentne działania zmienią percepcję społeczną – podsumowuje Aleksandra Robaszkiewicz.
 
Zapytaliśmy konsumentów, co sądzą o decyzji Lidla i jajkach z chowu klatkowego - zobaczcie, co odpowiedzieli w naszej sondzie:
 
 
 
 

 

 


Warning: file_put_contents() [function.file-put-contents]: Only 0 of 464 bytes written, possibly out of free disk space in /home/wesay/domains/ecocafe.pl/public_html/libs/Cube/Cache/File.php on line 108