Mniej znaczy lepiej?

po godzinach | 15.07.2014 07:16


Coraz więcej osób traktuje dziś minimalizm jako styl życia. O czym właściwie mowa? Chodzi o to, by mniej kupować, być mniej podatnym na sklepowe okazje, a przy tym zadbać o kondycję psychiczną.

 

Minimaliści przekonują, że im mniej rzeczy nas otacza, tym zdrowsi jesteśmy. Dziś przedstawimy kilka korzyści, które daje minimalizm. Nie chodzi o to, by promować jakąkolwiek filozofię, a udowodnić, że często mniej oznacza lepiej. By zacząć, nie trzeba popadać w skrajności, ale po prostu...


Rozejrzeć się wokół


Po pierwsze warto określić, co naprawdę jest nam potrzebne, z czego czerpiemy przyjemność, z czego – i jak często – korzystamy. W wielu domach telewizor to tylko dodatek. Jak często zdarza się, że nie koncentrujemy się na tym, co na ekranie? Sprzątamy, prasujemy, czy przyjmujemy gości, a telewizor „miga” gdzieś w tle. Czy naprawdę jest to przedmiot nam niezbędny? Nie chodzi o to, by od razu go wyrzucać. Może wystarczy oglądać go świadomie. Lub zmienić pakiet z kilkuset niepotrzebnych kanałów na te, które faktycznie oglądamy.


Być świadomym


Świadomość to słowo-klucz. O konsumpcjonizmie wiele się mówi. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy już na niego odporni. Sklepowe promocje ciągle kuszą wielu z nas. Idąc do centrum handlowego, by kupić koszulę, jesteśmy zachęcani promocjami typu „trzy w cenie jednej”. Zadowoleni wychodzimy ze sklepu z trzema koszulami, a później zdarza się, że dwóch z nich nie używamy. Jest jeszcze gorszy scenariusz – trzy koszule są niższej jakości niż jedna, której potrzebowaliśmy. Miejsca w szafie coraz mniej, a do tego wkrótce będziemy musieli kupić dobrą jakościowo koszulę.


Może jeszcze się przyda…


To błędne przekonanie. Właśnie dzięki niemu w domu trzymamy tuziny zbędnych przedmiotów. Nie chodzi tu o sentyment, ale o myśl, że może jeszcze kiedyś będą potrzebne, która nie pozwala nam się ich pozbyć. Niestety, ale większość z nich już potrzebnych ani przydatnych nie będzie. Stary magnetofon, toster czy monitor zalegają w naszych mieszkaniach. Czy nie lepiej je sprzedać i mieć z tego wymierną korzyść? Lub oddać komuś, kto naprawdę zrobi z nich użytek? Warto podjąć walkę z tym błędnym przekonaniem. I zobaczyć, że warto mieć mniej.