Obowiązek czy kara? Sprzątanie po psach

po godzinach | 22.10.2014 07:43

 

Miasto Tychy od kilku lat stara się walczyć z psimi odchodami, by uwolnić trawniki i stworzyć przyjazne miejsca do zabaw i pikników. Idea programów jest słuszna, jednak czy otaczająca nas przestrzeń zanieczyszczona jest tylko psimi odchodami?

 

 

W 2007 roku w Tychach powstał program pod tytułem „Skupmy się na problemie”. Efektem tej akcji było powstanie tzw. „psich stacji”. Są to miejsca, w których mieszkańcy mogą bezpłatnie zabrać biodegradowalne worki na psie odchody. Punkty te znalazły się w popularnych parkach i skwerach. Takich miejsc w całym mieście jest 20. W pierwszych latach dostawy worków były znikome. Punkty były miejscami-widmo, stanowiły element dekoracji parku i nie spełniały swojej roli. Dopiero w 2013 roku podczas drugiej odsłony programu pod zmienionym tytułem „Skupmy się na sprawie”, miasto poważniej podeszło do kwestii „psich stacji”, przez co dostawy pakietów na odchody stały się regularne. Ma to miejsce trzy razy w tygodniu - w poniedziałek, środę i piątek. Jednak w moim odczuciu, jak na tak duże miasto, psich stacji jest za mało, a kluczowym problemem jest brak odpowiednich koszy, do których można wrzucic zebrane po psie nieczystości.

Program "Skupmy się na sprawie" jest rozszerzoną wersją swojego poprzednika. To nie tylko walka z problemem, to także uświadamianie mieszkańców. Jednym z przykładów może być program edukacyjny, podczas którego dzieci z tyskich szkół były informowane, jak stać się właścicielem idealnym dla swojego czworonoga oraz jak sporym problemem są pozostawione na trawnikach odchody.

Kolejny instrument, który został wprowadzony w Tychach to specjalna infolinia oraz adres mailowy (wzorem dla Tychów jest szczockie miasteczko, gdzie po wprowadzeniu tego rozwiązania zanieczyszczenie zmiejszyło się o 82 %), dzięki którym Tyszanie mogą zgłosić właściciela nagminnie niesprzątającego po swoim pupilu. Straż miejska najpierw wyśle do właściciela upomnienie, a gdyby to nie zadziałało, dana osoba może zostać ukarana mandatem (zgodnie z polskim prawem kwota ta może wynieść nawet 500 zł.).

Miasto stworzy w 2015 roku park dla psów przy stawach na Sublach. Będzie on podzielony na trzy strefy. Pierwsza z nich to strefa psów aktywnych - dzięki licznym tunelom, huśtawkom oraz wielu innym atrakcjom, włściciele będą mogli aktywnie spędzić czas ze swoim pupilem. Druga to strefa rekreacyjna, czyli miejsce do odpoczynku, które umożliwi też zabawy logiczne. Ostatnia ze stref to miejsce dla psów agresywnych, która zapewni bezpieczeństwo zarówno psiakom, jak i właścicielom. Na terenie parku będzie obowiązywała zasada sprzątania po psach.

 

W pełni popieram inicjatywę sprzątania po psie. Uważam że jest to obowiązek każdego właściela. Powinna to być czynność tak samo oczywista jak karmienie pupila. Jako właścielka psa nie mam z tym żadnego problemu. Gdy widzę, że ktoś nie sprząta po swoim czworonogu - wręczam mu worek. Na szczęście sytuacja się poprawia i coraz więcej osób sprząta po swoich zwierzętach. Prawdziwą plagą pozostają śmieci, butelki, worki, czy kapsle. Chodząc po parkach, nie wchodzę w psie odchody, tylko na górę śmieci i roztrzaskane szkło, które może wyrządzić krzywdę bawiącym się dzieciom. Może warto więc stworzyć infolinię, gdzie każdy będzie mógł zgłosić tych, którzy wyrzucają rzeczy o wiele bardziej szkodliwe niż psie odchody?


Dominika Matyszczyk