Randki jurajskich gryzoni

eco energia | 24.09.2014 06:15

Nad drogami w krakowskiej części Jury zawisły liny. To przejścia, które ułatwią randki pilchom - jednym z najbardziej skrytych gryzoni, jakie żyją w Polsce.
 
Pilchy to niewielkie gryzonie, reprezentowane u nas zaledwie przez kilka gatunków żyjących głównie na wschodzie i południu kraju. Mało kto kojarzy nawet najpopularniejsze z nich - orzesznice. Laik uzna je prawdopodobnie za rudawą mysz z ogonem obrośniętym sierścią. Natomiast popielicę trudno pomylić z czymkolwiek dzięki popielato-białemu futerku, puszystemu ogonowi i sporym uszom. Jej zagłębie stanowią góry, Beskidy, Bieszczady i Pieniny. Zdarza się w Puszczy Kozienickiej, Białowieskiej i Lasach Sobiborskich.
 
© katpaws
 
O wiele rzadsza jest koszatka, która przypomina dużą orzesznicę w masce Zorro. Czwartego pilcha występującego dawniej w Polsce - żołędnicy, prawdopodobnie już nie spotkamy - mówi przyrodnik Wojciech Nowakowski, który dawniej pracował na Uniwersytecie Przyrodniczo Humanistycznym w Siedlcach, a dziś zawodowo zajmuje się ochroną środowiska.
 
Tego lata popielice i orzesznice - jedyne pilchy żyjące w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej - dostały specjalne mostki. Nad drogami w krakowskiej części Jury zawisły liny, na których zamontowano również schrony - pudełeczka z tworzywa i rękawy z siatki, pozwalające gryzoniom schować się przed drapieżnikami, np. sowami.
 
Liny pełnią funkcję podobną jak budowane nad drogami (albo pod nimi) mostki i tunele dla dzikich zwierząt - rysi, dzików, saren, wilków, borsuków, jeży, gryzoni i żab. Dzięki linom żyjące w okolicy pilchy staną się bardziej bezpieczne.
 
Wzbogaci się ich życie towarzyskie.
 
Możliwość przejścia ponad drogą daje nadrzewnym gryzoniom większą swobodę w szukaniu partnera i pozwala swobodnie wymieniać geny. Żeby geny się mieszały, odpowiednio duża grupa osobników musi mieć zapewniony swobodny kontakt. Przyjmuje się, że dla gryzoni bezpieczna wielkość populacji wynosi ok. 2,5 tys. osobników - mówi Wojciech Nowakowski. Statystycznie jedna popielica potrzebuje ok. 1 ha lasu. Utrzymanie ich zdrowej populacji wymaga więc lasu o powierzchni 2,5 tys. ha. Takich jest w Polsce niewiele. Z reguły lasy są poprzecinane przez drogi. Pokonanie ogrodzonej autostrady jest dla zwierząt niemal niemożliwe, a przejście zwykłej drogi - wielce ryzykowne. Świadczy o tym bezlik leśnej drobnicy rozjechanej przez samochody.
 
"Pilchów jest niewiele, ale na tyle dużo, że warto o nie walczyć" - twierdzi Nowakowski, który do pomysłu rozwieszania mostów przekonał małopolskie parki krajobrazowe, zyskując pomoc Marka Kołodzieja i Piotra Sułka z Oddziału Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego w Krakowie. Zainstalowane dotychczas przejścia, rozwieszone w trzech parkach, sfinansował Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie.
 
"Jesteśmy pierwsi w Europie i drudzy na świecie" - podkreśla przyrodnik. Pierwsze mosty powstały w Japonii, gdzie na małych działkach leśnych, pociętych przez autostrady, żyje pilch japoński. Liny wiesza się tam w specjalnych sztywnych konstrukcjach, oplatanych przez pnącza i storczyki. Pomysł okazał się trafiony, na tamtejszych mostach pilchy zakładają gniazda.
 
Na Jurze mosty zawisły latem. Jeszcze nie wiadomo, czy ktoś z nich korzysta. "Dowiemy się, kiedy na jednej z lin zostanie zamontowana fotopułapka - mówi przyrodnik. - Zbliża się jesień i pilchy krążą po znajomych ścieżkach. Samce i samice nie szukają się, mają rozpoznane areały, dobrze wiedzą, gdzie zjeść. Zamiast szukać wrażeń, pilchy wybierają miejsca do hibernacji. Większa szansa będzie na wiosnę, kiedy po okresie hibernacji zwierzęta będą na nowo tworzyć swoje terytoria".
 
źródło: www.naukawpolsce.pap.pl