Raport WWF: coraz większa presja oraz zanieczyszczenie mórz i oceanów

eco info | 20.09.2015 07:59

 

Wzrasta średnia konsumpcja ryb na osobę, zwiększa się zanieczyszczenie mórz i oceanów, coraz większy jest ruch statków - wskazuje międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF w najnowszym raporcie "Living Blue Planet".


Ekosystemy morskie i przybrzeżne są poważnie zagrożone, a presja na nie systematycznie wzrasta. Jeśli nie odwrócimy tej tendencji, pojawią się poważne konsekwencje, m.in. dla bezpieczeństwa i sposobu życia setek milionów ludzi, lokalnych i globalnych gospodarek oraz przyszłych pokoleń – alarmuje międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF w swoim raporcie "Living Blue Planet Report".


Jego tegoroczna edycja koncentruje się na problemach środowiska morskiego.


"Człowiek wywiera coraz większą presję na morza i oceany" – mówi Anna Sosnowska z WWF Polska. – Rośnie średnia konsumpcja ryb przypadająca na jednego mieszkańca. O ile w 1960 r. było to niecałe 10 kg, w 2012 r. zjadaliśmy już 19,2 kg ryb. W rezultacie w ciągu ostatnich 40 lat liczebność populacji ryb, poławianych przez ludzi, oraz morskich kręgowców, zmniejszyła się o połowę. Dane są alarmujące - jeden na cztery z gatunków rekinów i płaszczek jest zagrożony wyginięciem, głównie z powodu przełowienia. 29 procent zasobów ryb już zostało wyeksploatowanych".


Połowy ryb są jednocześnie przyczyną spadku populacji innych gatunków. Problem przyłowu morskich ssaków, czyli przypadkowe złowienie w sieci rybackie, dotyczy również Bałtyku, gdzie występuje krytycznie zagrożona wyginięciem bałtycka populacja morświna, jedynego krewniaka delfina, stale występującego w naszym morzu - przypomina WWF.


W raporcie zwrócono uwagę na zanieczyszczenie mórz i oceanów. Trafiają do nich plastikowe odpady, które ulegają rozpadowi i kumulują się w morskich organizmach. Wstępne szacunki mówią o tym, że ponad 8 mln ton odpadów z tworzyw sztucznych trafia każdego roku do akwenów morskich.


"Można przypuszczać, że skala tego problemu jest znacznie większa" – sugeruje Marta Kalinowska z WWF Polska. – Mikroplastik, który dociera do mórz i oceanów, pochodzi nie tylko z odpadów bezpośrednio wyrzuconych do wody. Znajduje się też w odzieży, którą pierzemy i wielu innych produktach codziennego użytku".


Do mórz trafia też wiele innych zanieczyszczeń, m.in. związki azotu i fosforu, które odpowiadają za zakwity sinic, znane z polskiego wybrzeża. Spłukiwane z lądu, związki te trafiają rzekami do morza i powodują proces polegający na przeżyźnieniu morza. W rezultacie prowadzą do powstawania martwych stref na dnie morza. Według autorów raportu oceany są też niewystarczająco chronione – zaledwie 3,4 proc. podlega ochronie.


Wzrasta też ruch statków – dodaje Kalinowska. "W ciągu ostatnich dwóch dekad wzrósł aż czterokrotnie. Podobne zjawisko obserwujemy na Bałtyku. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że średniej wielkości statek wycieczkowy, przewożący około 2 tysięcy pasażerów, w czasie tygodniowego rejsu, wytwarza 795 tys. litrów ścieków i 500 litrów substancji niebezpiecznych oraz 8 ton śmieci" - wylicza.


Według WWF, ostatnią szansą na uratowanie mórz i oceanów jest wyeliminowanie zagrożeń, wymienionych w raporcie. "Już samo zwiększenie powierzchni morskich obszarów chronionych do 30 proc. mogłoby wygenerować zyski nawet do 920 mld dolarów w okresie od 2015 do 2050 r. Warto o tym pamiętać - szczególnie, że ryby stanowią dziś główne źródło białka dla 3 mld osób, a rybołówstwo i akwakultura zapewniają źródło utrzymania dla 10-12 proc. ludzi na Ziemi. Obecne korzyści ekonomiczne, które mamy dzięki morzom i oceanom, szacowane są na 2,5 mld dolarów rocznie. Warto utrzymać ten zysk poprzez zwiększenie naszego zaangażowania w ochronę mórz i oceanów" - informuje WWF.


PAP - Nauka w Polsce


zan/ krf/


źródło: http://naukawpolsce.pap.pl