Rower to jest to…ale...

po godzinach | 13.04.2015 08:39

To niesamowite- rower może stać się najlepszym przyjacielem. Jest tylko jeden warunek - musimy być dla niego dobrzy i… uważać na dziury!

 

 

 

Zawsze uważałam, że rower to najlepszy przyjaciel mieszczucha. Szczególnie takiego mieszczucha, który w weekend postanawia być tym "lepszym, eko" mieszczuchem i ze swoich czterech kółek przesiada się na dwa. Oby więcej takich proekologicznych zachowań. Na rowerze można zwiedzić swoje ukochane okolice, albo poznać zupełnie nowe zakamarki rodzinnego miasta. Z siodełka świat wygląda o wiele lepiej niż z fotela samochodowego. Kwiaty pachną, ptaki ćwierkają, wszystko się zieleni...łatwo stracić w takich okolicznościach głowę i grunt pod kołem. 

 

Po zimie drogi, chodniki i ścieżki rowerowe są dziurawe. W sumie to łagodne określenie - asfalt wygląda jak szwajcarski ser. I jak przy takiej drodze cieszyć się z pogody wiosny? Kiedy tak naprawdę obawiamy się, czy nie stracimy zębów w kolejnej dziurze? Ja nieomal straciłam. Nie zęby na szczęście, ale lampę rowerową, skórę na kolanie, biodrze, łokciu i boku. Na ścieżce była dziura...tak głęboka, że koło utknęło...ja przeleciałam przez kierownicę. Na szczęście na siniakach się skończyło. Jednak apeluję do zarządców dróg, w całym kraju: na wiosnę oprócz remontów dróg warto przyjrzeć się też chodnikom i ścieżkom rowerowym i może także je trochę odświeżyć?