Szopienice toną w odpadach

po godzinach | 02.04.2015 07:57



Utylizacja toksycznych odpadów to ostatnio modny temat, a zarazem duży problem większości polskich miast. Szczególnie na południu kraju co chwilę pojawiają się informacje o kolejnej katastrofie ekologicznej.



Sprawa Strzemieszyc, które protestowały przeciw spalaniu na ich terenie toksycznych odpadów, stała się przyczynkiem do rozmów o innych miejscach skazanych na ekologiczną banicję. Katowickie Szopienice stały się znane ze względu na trujące śmieci, pozostawione przez firmę Eko-Szop na terenie zakładu. Sprawa ciągnie się już od kilku miesięcy i trafiła do prokuratury.


Głównym zarzutem wobec firmy jest nieumiejętne utylizowanie odpadów niebezpiecznych, czym firma zajmowała się w ramach swojej działalności. Wielokrotne upominanie i kary wymierzone przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nie dały żadnych rezultatów, ostatecznie marszałek województwa pod koniec 2014 roku cofnął pozwolenie na działalność firmy. Tym samym zarząd i pracownicy, nie mogąc dalej pracować, opuścili siedzibę zakładu, pozostawiając tysiące ton toksycznych odpadów zamkniętych w beczkach i pojemnikach. - Wśród zgromadzonych odpadów znajdują m. in. kwasy trawiące, alkalia, substancje olejowe oraz inne związki o właściwościach toksycznych i łatwopalnych. Kontakt z tymi substancjami może stwarzać potencjalne niebezpieczeństwo dla ludzi - mówi Maria Wójcik ze Śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.


Istnieje podejrzenie, że wspomniane substancje przedostały się do gleby, a nawet do kanalizacji, co miałoby fatalne skutki. Niestety, właściciel nie poczuwa się do odpowiedzialności i nie zamierza usunąć szkodliwych śmieci. - Odpowiedzialny za usunięcie odpadów zgodnie z ustawą o odpadach jest posiadacz odpadów tj. Spółka EKO-SZOP. W przypadku braku działań ze strony Spółki, wskazane jest wykonanie zastępcze mieszczące się w zakresie zadań własnych Miasta Katowice. Ostateczne koszty mają zostać ściągnięte od posiadacza odpadów zobowiązanego do ich usunięcia – wyjaśnia Maria Wójcik. W zarządzeniu wydanym przez Prezydenta Katowic 10 lutego b.r. na zabezpieczenie terenu po dawnym zakładzie przeznaczono 248 300zł. Część kwoty zostanie wydana na uzupełnienie oświetlenia, reszta na monitoring oraz naprawę ogrodzenia, co ma w zamierzeniu „przeciwdziałać zagrożeniu ludzkiego zdrowia oraz zanieczyszczenia środowiska”.


Warto dodać, że właściciel firmy został zatrzymany i prokuratura już postawiła mu zarzuty. Kary, które zostały na niego nałożone za nieprawidłowe prowadzenie działalności nie będą egzekwowane do czasu rozstrzygnięcia odwołania, jakie złożył do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Warszawie. Mieszkańcy Szopienic skarżą się, że nawet chwilowe przebywanie w okolicy skażonego terenu przyprawia o ból głowy oraz nieprzyjemny posmak i zapach. Niestety pozostaje im jedynie czekać na efekty działań prokuratury oraz władz miasta.


Paulina Budna