Szybki test wykryje mięsnych "złoczyńców"

eco dom | 05.08.2015 09:01

 

Mogą ukrywać się w mięsie, a zjedzone powodują gorączkę, wymioty, bóle mięśni, być może nawet depresję czy schizofrenię. W skrajnych przypadkach prowadzą do śmierci. Szczególnie niebezpieczne są dla kobiet w ciąży. W ujarzmieniu włośnia i toksoplazmy może pomóc szybki i skuteczny test, który opracowuje dr Anna Zawistowska-Deniziak.


Wiele z zakażeń pasożytniczych, których możemy nabawić się jedząc np. zakażone mięso, wywołują włosień (Trichinella spiralis) i toksoplazma (Toxoplasma gondii). "Aby zapobiec zakażeniom pasożytniczym przenoszonym drogą pokarmową, spożywane mięso powinno zostać poddane właściwej obróbce termicznej. Jednakże niektóre tradycyjne i popularne potrawy są marynowane, wędzone, suszone lub przygotowywane z surowego mięsa, co nie prowadzi do pozbycia się pasożytów" - wyjaśnia dr Anna Zawistowska-Deniziak z Instytutu Parazytologii im. W. Stefańskiego Polskiej Akademii Nauk.


Każdego roku około 100 osób zakaża się włośniem. Najczęściej jego "ofiarą" padają osoby, które spożywały dziczyznę. W pierwszym okresie zarażenia pacjent ma gorączkę, wymioty oraz zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Później dochodzą jeszcze np. bóle mięśniowe.


Na zarażenie toksoplazmą bardzo narażone są kobiety ciężarne, które jeszcze nie przechodziły inwazji tym pasożytem. Zakażenie jest bowiem bardzo niebezpieczne dla płodu. Jeśli dojdzie do niego w pierwszym trymestrze ciąży, konsekwencją są zazwyczaj poronienia, w kolejnych trymestrach: wodogłowie czy zapalenie rogówki. Jeżeli jednak kobieta w ciąży już przechodziła zakażenie, może się czuć bezpieczna - posiada przeciwciała - i w jej przypadku pasożyt nie będzie szkodliwy, a układ immunologiczny sobie z nim poradzi.


U osób dorosłych zakażenie toksoplazmą, może się wiązać z zaburzeniami psychicznymi takimi jak schizofrenia czy depresja. Jak wyjaśnia dr Zawistowska-Deniziak w początkowym etapie inwazji pasożyt krąży we krwi, a później trafia do różnych tkanek. Kiedy trafi do mózgu, może powodować zaburzenia psychiczne. "Są doniesienia wskazujące, że osoby, które mają zaburzenia psychiczne tego typu, najczęściej posiadają przeciwciała, czyli miały kontakt z pasożytem. Jednak ta zależność jest dopiero badana" - zaznacza badaczka.


Obecnie diagnostyka w kierunku toksoplazmy nie jest wykonywana rutynowo w przypadku ludzi. Jedynie w okresie ciąży sprawdzana jest obecność przeciwciał wskazujących na wcześniejszy kontakty z tym pasożytem. Natomiast brak jest kontroli mięsa pod kątem zakażenia toksoplazmą. Metoda diagnostyki mięsa w kierunku włośnia, stosowana w ubojniach, jest pracochłonna i czasochłonna. Analizuje się próbki zbiorcze od kilkudziesięciu zwierząt. Choć jest wykorzystywana, to szuka się metody szybszej i bardziej skutecznej.


"W przypadku diagnostyki zakażenia ludzi włośniem, używana jest głównie metoda immunoenzymatyczna, czyli wykrywanie obecności przeciwciał we krwi człowieka. Następnym etapem w tej diagnostyce - po analizie krwi - jest biopsja mięśnia, która nie zawsze się powodzi. Można bowiem pobrać fragment mięśnia, ale niekoniecznie z pasożytem. Jest ona więc długotrwała i niewystarczająco czuła" - opisuje dr Zawistowska-Deniziak.


Jej zespół pracuje więc nad opracowaniem metody, która pozwoliłaby na wykrywanie tych dwóch pasożytów bezpośrednio z krwi zarówno człowieka, jak i zwierzęcia. "Pobralibyśmy krew od zwierzęcia i po dwóch godzinach można byłoby stwierdzić, czy jest ono zakażone pasożytem. Na razie będziemy prowadzili badania na zwierzętach, ale taką samą metodę można byłoby wykorzystywać u ludzi" - podkreśla badaczka.


Metoda umożliwi diagnozowanie patogenów bez potrzeby stosowania kosztownego sprzętu laboratoryjnego i wykwalifikowanego personelu. Mogłaby być również zastosowanie w inspekcji mięsa przeznaczonego do spożycia.


Na przeprowadzenie pierwszej części badań dr Zawistowska-Deniziak otrzymała 80 tys. zł w konkursie Inter - Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.



PAP - Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska


ekr/ agt/



http://naukawpolsce.pap.pl