Toksyczny transport niedługo w Strzemieszycach

po godzinach | 01.12.2014 07:22




Transport odpadów chemicznych z Salwadoru do Dąbrowy Górniczej zelektryzował całe miasto, dając powód do protestu mieszkańcom dzielnicy Strzemieszyce.


Informacja o skażonych odpadach płynących do Polski obiegła opinię publiczną z prędkością błyskawicy. Pech chciał, że padło na dzielnicę Strzemieszyce w Dąbrowie Górniczej, gdzie zlokalizowane są chyba wszystkie możliwe zakłady zanieczyszczające środowisko. Nic dziwnego, że mieszkańcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i zaprotestować przeciwko trefnemu transportowi. Przed bazyliką Najświętszego Serca Pana Jezusa zebrał się tłum osób, które nie zgadzają się na utylizowanie niebezpiecznych odpadów w pobliżu miejsca ich zamieszkania. Organizatorzy ostrzegali, że w momencie przekroczenia granic miasta przez transport, drogi lokalne zostaną zablokowane.

 

W końcu musi paść pytanie: o co tyle hałasu? Przecież odpady są utylizowane wszędzie i nie ma z tym takiego problemu. Jednak odpady z Salwadoru są na tyle toksyczne, że ich zniszczeniem musiała zająć się najnowocześniejsza na świecie firma SARPI, której filia zlokalizowana jest na terenie Dąbrowy Górniczej. Decyzję o przewiezieniu do Polski 46 ton odpadów stałych, 21 ton odpadów ciekłych i 4 ton pustych, ale skażonych opakowań podjął Główny Inspektor Ochrony Środowiska. Opierał się na konwencji bazylejskiej, w myśl której kraj dysponujący odpowiednimi instalacjami do utylizowania niebezpiecznych odpadów nie może odmówić takiego transportu z innego państwa. Warto dodać, że toksyczne pestycydy zawierają w sobie toksafen – jeden z potencjalnych środków rakotwórczych.

 

W połowie grudnia transport z Salwadoru ma trafić na teren zakładu SARPI. Przedstawiciele firmy uspokajają, że odpady zostaną spalone w temperaturze powyżej 1100˚C, co gwarantuje całkowity rozkład substancji organicznej. Stałej kontroli mają być poddawane spaliny powstałe w procesie utylizacji. Resztki uzyskane podczas spalania i oczyszczania spalin zostaną przetransportowane do zakładów zajmujących się ostatecznym przetworzeniem odpadów zlokalizowanych poza terenem Dąbrowy Górniczej. Firma zapewnia, że cały proces jest bezpieczny, jednak mieszkańcy Strzemieszyc nie zamierzają odpuścić i deklarują, że nie pozwolą, by ich dzielnica stała się śmietniskiem dla całego świata.


Paulina Budna