Yerba mate dla początkujących

eco dom | 21.07.2014 07:09

 

 

 

Jako ecocafe.pl jesteśmy – rzecz jasna – wielkimi zwolennikami kawy. Tym razem jednak nie o kawie będzie mowa, lecz o napoju, który w Ameryce Łacińskiej jest już elementem tradycji, a i u nas zaczyna zdobywać coraz większą popularność. Mamy tu na myśli napar z liści ostrokrzewu paragwajskiego – yerba mate.


By nie pisać zbyt dużo o historii - ograniczymy się do jednego faktu. Właściwości ostrokrzewu paragwajskiego już ponad trzy wieki temu zaskoczyły jezuitów, którzy dotarli do dorzecza Parany. Gdy zakonnicy zobaczyli, że liście żute przez tamtejszych Indian mają pozytywny wpływ na organizm, stwierdzili, że warto je sprowadzić do Europy.

 

1. Dla umysłu

 

O jaki pozytywny wpływ chodzi? Otóż – na pierwszy rzut oka yerba mate ma działanie podobne do kawy. Jej najważniejszą zaletą jest to, że działa pobudzająco. Zawiera bowiem mateinę, czyli odpowiednik dobrze znanej kofeiny. Właśnie dlatego indiańskim naparem powinni zainteresować się ci, którzy na co dzień potrzebują sporej dawki energii. Yerba – podobnie do kawy - pobudza i rozjaśnia umysł. Jednak jej działanie nie jest odczuwalne tak szybko, jak popularnego espresso. Pijąc napar nie poczujemy błyskawicznego „kopa”, ale za to uczucie zmęczenia opuści nas na dłuższy czas niż po wypiciu filiżanki kawy.

 

2. Dla ciała

 

Yerba mate ceniona jest także ze względu na inne właściwości. Jej wpływ możemy odczuć również wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni fizycznie. Yerba zawiera tak cenne pierwiastki jak magnez czy wapń, a do tego witaminy – C, B1 i B6. Dlatego warto sięgnąć po nią choćby po wysiłku fizycznym lub całym dniu pracy. Co istotne – wypita wieczorem nie spowoduje, że w nocy będziemy walczyć z bezsennością. Ze względu na swój skład, yerba ma jeszcze jedną właściwość. W zauważalny sposób poprawia samopoczucie.

 

3. Przygotowanie

 

By zacząć przygodę z yerbą, trzeba nabyć dwie rzeczy: susz oraz stalową lub bambusową rurkę zwaną bombillą. Jeśli chodzi o ten pierwszy, to początkującym polecamy raczej jego delikatne odmiany, bo początkowo intensywny smak yerby może zniechęcać.


Doświadczeni mateiści powiedzą, że nie ma picia mate bez tykwy. Oczywiście można użyć zwykłego kubka, jednak tym, którzy chcą pozostać wierni tradycji prawdziwego parzenia yerby, polecamy zakup tykwy. Takie naczyńko trzeba jednak odpowiednio przygotować, a później o nie dbać.


Jako że to tekst dla początkujących, podpowiadamy jak zaparzyć naszą pierwszą mate w zwykłym kubku:

 

- wodę grzejemy do temperatury 80 st.C.

- wsypujemy susz do naszego naczyńka, tak by zakrył od 1/3 do połowy – w zależności od tego, jaką moc i intensywność smaku ma mieć nasza mate

- przykrywamy otwór naczyńka, obracamy i kilka razy potrząsamy – liście zakryją wtedy pył z suszu

- wkładamy bombillę w susz i co ważne – nie mieszamy!

- zalewamy wodą – najlepiej nalewać ją po ściankach naczyńka

- czekamy kilka minut

- nasza yerba mate jest gotowa do spożycia

 

Ten sam susz można zalać jeszcze raz lub dwa, jednak nie więcej, bo liście będą tracić swój smak. Choć mate nie uzależnia, to nie należy z nią przesadzać. Picie do trzech razy dziennie może nam przynieść korzyści. 


Tym, którym yerba zasmakowała od razu – życzymy ciekawej przygody z poznawaniem tego napoju. Nieprzekonanym polecamy, by spróbowali ponownie, bo wielu miłośników yerby zachwyciła ona dopiero po kilku razach. Gdy cierpki smak początkowo odstrasza, można dodać do naszego naparu cytrynę lub łyżkę miodu. Smacznego!